Polska ustawa o VAT obowiązuje już ponad 20 lat. Przez ten czas zmieniło się niemal wszystko: sposób prowadzenia biznesu, technologie, komunikacja, a przede wszystkim codzienność uczniów i studentów. Tymczasem niektóre przepisy tego nie zauważyły. Jednym z najlepszych przykładów jest regulacja dotycząca zwolnienia z VAT przy imporcie rzeczy przywożonych przez uczniów i studentów.

O co chodzi w tym przepisie?
Art. 50 ustawy o VAT przewiduje zwolnienie z podatku dla importu rzeczy przywożonych przez osobę, która przyjeżdża do Polski w celu nauki.

Chodzi o:

  • wyposażenie pokoju,
  • materiały szkolne,
  • inne artykuły przeznaczone do osobistego użytku ucznia lub studenta.

Na pierwszy rzut oka – przepis całkiem sensowny. Jeśli ktoś przyjeżdża na studia, to logiczne, że powinien móc przywieźć swoje rzeczy bez dodatkowych obciążeń podatkowych. Dość zabawnie zaczyna się w momencie, gdy zajrzymy do definicji.

„Materiały szkolne”, czyli… maszyna do pisania
Ustawa wyjaśnia, czym są „materiały szkolne”. I tu pojawia się perełka: „przedmioty i instrumenty (łącznie z kalkulatorami i maszynami do pisania) zwykle używane przez uczniów lub studentów do nauki”

Maszyny do pisania, zwykle używane przez uczniów lub studentów. Nie laptopy. Nie tablety. Maszyny do pisania. Wyobraźmy to sobie. Student z wymiany, powiedzmy z Brazylii, przyjeżdża do Polski. Na lotnisku otwiera walizkę, a tam starannie zapakowana maszyna do pisania. Funkcjonariusz celny kiwa głową: „Tak, to klasyczne wyposażenie studenta. Zwolnione z VAT.” Brzmi jak scena z filmu. I to raczej dość starego.

„Instrumenty do nauki” – brzmi dumnie
Samo sformułowanie „urządzenia i instrumenty do nauki” też ma w sobie coś z minionej epoki. Przywodzi na myśl czasy suwaków logarytmicznych, liczydeł i pierwszych kalkulatorów, które były cudem techniki.

Dziś student:

  • pisze na laptopie,
  • korzysta z chmury,
  • uczy się przez platformy online,
  • używa narzędzi AI do analizy i tworzenia treści.

A ustawa nadal widzi go z maszyną do pisania.

Co z tego wynika?
Ten przykład świetnie pokazuje, dlaczego mówimy o potrzebie stworzenia Nowej Ustawy VAT. Nie chodzi tylko o zgodność z dyrektywą czy uproszczenie przepisów. Chodzi o również o bardzo dokładny przegląd wszystkich regulacji, nawet takich nieco zakurzonych, jak omawiany przepis. Po co? Po to, żeby dopasować prawo do rzeczywistości.

W projekcie Nowej Ustawy VAT, który tworzymy w formule Law as Code, staramy się:

  • unikać anachronicznych przykładów,
  • budować definicje oparte na funkcji, a nie na konkretnych (szybko starzejących się) przedmiotach,
  • tworzyć przepisy, które będą „odporne na czas”.

Podsumowanie
Prawo, które wskazuje konkretnie „maszynę do pisania”, zawsze będzie się starzeć. Prawo, które opisuje funkcję (np. narzędzia do tworzenia i przetwarzania treści) – ma szansę przetrwać znacznie dłużej.


Autor artykułu: Zbigniew Makowski – Prezes Zarządu Instytutu Finansów i Podatków Publicznych, główny autor Nowej Ustawy VAT

Chcesz dołączyć do zespołu ekspertów pracujących nad projektem Nowej Ustawy VAT?

Napisz do nas: kontakt@nowaustawavat.pl

Wesprzyj projekt. Dowiedz się, jak możesz to zrobić: https://nowaustawavat.pl/finansowo/

Podobne artykuły:

  • 13-04-2026

    Złoto inwestycyjne od wielu lat korzysta ze szczególnego traktowania na gruncie podatku od towarów i usług, co w praktyce wyróżnia [...]

  • 07-04-2026

    Współczesne prawo podatkowe zmaga się z wyzwaniem, jakie stawia przed nim postęp technologiczny w branży tytoniowej. Kluczowym pojęciem w tym [...]

  • 02-04-2026

    W jednym z ostatnich artykułów staraliśmy się wyjaśnić, o co chodzi z medialnymi informacjami dotyczącymi technicznej architektury KSeF. W szczególności [...]